O autorze
Gdy na piąte a może szóste urodziny dostałem w prezencie globus, zobaczyłem ile na tym świecie jest miejsc – mórz, gór i rzek, miast i państw. Tak narodziła się pierwsza pasja – geografia, a później już poszło. Ciekawość świata zaciągnęła mnie do poznawania historii, nauk ścisłych i mniej ścisłych a w końcu ekonomii i polityki.

Ta fascynacja rzeczywistością wokół dała początek własnym opiniom na temat zjawisk, zdarzeń i problemów, jakie w tej rzeczywistości występują. W końcu przyszedł czas żeby się tymi opiniami podzielić, o tym co dla mnie jest najciekawsze – ekonomii, polityce i wszystkim innym co dzieje się w naszym społeczeństwie.

Z wykształcenia jestem ekonomistą z zawodu kierownikiem projektów. Moja działalność społeczna to przede wszystkim polityka i sport. W latach 2001-2007 należałem do Stowarzyszenia "Młodzi Demokraci" gdzie przez trzy lata kierowałem jednym z lokalnych kół. Od 2004 roku jestem członkiem Platformy Obywatelskiej. W 2002 roku założyłem Krakowski Klub Curlingowy i do 2012 roku pełniłem funkcję jego prezesa. Największy sukces sportowy to brązowy medal mistrzostw Polski w curlingu. Od 2014 roku jestem prezesem Polskiej Federacji Klubów Curlingowych.

Moim hobby jest czytanie książek. Próbowałem również sił w tworzeniu własnej literatury, efektem tego była wygrana w konkursie literackim "Chichot Chimery 2009" w kategorii proza.

Demokracja ludowa 2.0

“Celem tej działalności jest obrona osobistych interesów własnych tatusiów, zbankrutowanych, a mających wielkie aspiracje politykierów dążących do zajęcia wyższych stanowisk, z których zostali usunięci.” Czy to któraś z wypowiedzi polityków PiS o KODzie? Nie, jest znacznie starsza. To cytat z Trybuny Ludu z marca 1968 roku. Tak ówczesna władza tłumaczyła powody protestów studenckich. Ale, po wysłuchaniu przemówień Jarosława Kaczyńskiego w Łomży czy Andrzeja Dudy w Otwocku nie trudno o pomyłkę, żeby przytoczone na początku zdanie przypisać politykom Prawa i Sprawiedliwości.

Lektura gazet i materiałów propagandowych z okresu PRL prowadzi do nieodpartego wrażenia, ze historia się powtarza. Oczywiście, są pewne różnice, w końcu dzisiaj mamy inny kontekst międzynarodowy. Nie budujemy już socjalizmu i przyjaźni ZSRR, ale jeśli socjalizm zastąpimy np. słowem “IV RP” lub “dobra zmiana” to podobieństwo cytatów z PRLowskiej propagandy znów zrobią się tak podobne do współczesnych wypowiedzi przedstawicieli partii rządzącej, że być może nawet niektóre programy antyplagiatowe uznały by je za tożsame. A jeśli skupimy się na materiałach z okresu budowania PRL, to jest lat 1945-48 to możemy tam na przykład zauważyć jakimi obietnicami socjalnymi komunistyczna władza próbowała zjednać sobie poparcie społeczne. Jak przekonywano ludzi, że unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki oznacza szybki rozwój. Czy nie brzmi to znajomo i całkiem współcześnie?



Podobieństwo obecnej władzy w warstwie werbalnej do czasów PRL to jednak najmniejszy problem. Prawo i Sprawiedliwość od momentu przejęcia władzy konsekwentnie buduje podstawy państwa autorytarnego. Po kolei wymontowuje wszystkie bezpieczniki chroniące wolność jednostki przed zapędami władzy.

Po pierwsze faktycznie zlikwidowany został Trybunał Konstytucyjny. Nieuznawanie przez rząd jego wyroków jest równoznaczne z zamachem stanu. Konstytucja w Polsce przestała obowiązywać, posługując się językiem obecnej władzy stała się zbiorem niewiążących zaleceń. Nie ma więc już prawnych gwarancji praw człowieka. Według PiS najważniejsza ma być wola narodu, a wyrazicielem tej woli jest partia Prawo i Sprawiedliwość. Tylko przedstawiciele tej partii mają prawo do wygłaszania obowiązującej wykładni woli narodu. W szczególności mogą stwierdzić, że Konstytucja nie jest zgodna z wolą narodu. Została mu narzucona przez wrogie siły, zdrajców, komunistów i złodziei, w związku z tym nie trzeba a nawet nie należy jej przestrzegać.

Po drugie prokuratura. Zmiany przeprowadzone przez ministra Ziobrę nie są tylko prostym odkręceniem reformy wprowadzonej przez poprzedni rząd. Ziobro zadbał o to, żeby do ustawy wpisać nieistniejące wcześniej przepisy, które nadają mu uprawnienia, których żaden szef prokuratury po 1989 roku nie posiadał. Przestała istnieć tajemnica śledztwa, ponieważ minister będzie mógł się dzielić informacjami na jego temat z każdym także z mediami, co umożliwi na przykład zniszczenie czyjejś reputacji zanim nawet ta osoba zostanie postawiona w stan oskarżenia, a co dopiero skazana. Dodatkowo minister zabezpieczył się na wypadek roszczeń o naruszenie dóbr osobistych wynikających z takich działań. W ustawie zapisano, że całą odpowiedzialność w takich sytuacjach ponosi Skarb Państwa. Kolejnym nowym uprawnieniem jest możliwość wydawania wiążących poleceń prokuratorom, a nawet podejmowania za nich decyzji np. o umorzeniu śledztwa przez ministra Ziobro. Wcześniej minister aby ukręcić łeb niewygodnej sprawie musiał się uciekać do nieformalnych nacisków, za co mógłby później zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Dzisiaj zupełnie w świetle prawa może decydować o wszystkim co się dzieje w prokuraturze. Niezależność prokuratorów przestała istnieć. Ostatnim kwiatkiem w ustawie o prokuraturze autorstwa PiS jest wyłączenie odpowiedzialności karnej prokuratorów jeśli działają w interesie społecznym. Biorąc pod uwagę, że zadaniem prokuratury jest działać w interesie społecznym to każda czynność prokuratora może być za taką uznaną. Oznacza to zachętę do łamania przepisów przez prokuratorów. Inaczej mówiąc “hulaj dusza piekła nie ma”, oczywiście jeśli jesteś wiernym żołnierzem ministra Ziobry.

Komplementarną zmianą w stosunku reformy prokuratury jest poprawka w Kodeksie Postępowania Karnego. Dopuszcza ona dowody zdobyte w sposób niezgodny z prawem. Co prawda ustawodawca łaskawie wyłączył z tego sytuację w których śledczy posunął się do zabójstwa, umyślnego uszkodzenia ciała lub pozbawienia wolności. Ale już “nieumyślne” uszkodzenie ciała, szantaż, wymuszenie, groźby karalne, zabór lub zniszczenie mienia, nielegalny podsłuch czy nielegalna prowokacja nie będą stanowiły przeszkody w użyciu danego dowodu w sądzie. To kolejna zachęta dla prokuratorów do posługiwania się metodami nie zgodnymi z prawem, a już w szczególności gdy działają na polityczne zlecenie ministra. Wtedy nie mają się czego obawiać. Nawet jeśli jakiś nadgorliwy kolega będzie chciał rozpocząć śledztwo przeciwko nim, to minister już się nim zajmie. Ma do tego wszelkie potrzebne narzędzia, żeby jego ukarać a swoich prokuratorów ułaskawić.

Ustawa inwigilacyjna to kolejny element budowania aparatu kontroli, niezbędnego każdej władzy autorytarnej. Ustawa ta w praktyce daje służbom ogromne możliwości śledzenia nas i to zgodnie z prawem. A jeśli zdarzy im się to prawo trochę nagiąć to zawsze pozostają mechanizmy opisane wyżej. W dodatku ustawa o prokuraturze pozwala prokuratorom materiały te upubliczniać. W tej sytuacji faktycznie prawo do prywatności przestaje istnieć.

Podporządkowanie rządowi prokuratury oraz wzmocnienie jej uprawnień a także likwidacja służby cywilnej oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość zrealizowało pierwszy etap budowy państwa autorytarnego. Zlikwidowany został trójpodział władzy i skonsolidowany został centralny ośrodek władzy państwowej. Czy będą kolejne etapy? Ograniczenie wolności słowa poprzez atak na media prywatne w stylu Orbana lub Putina, czy może nastąpi próba osłabienia partii opozycyjnych i w ten sposób ograniczony zostanie pluralizm polityczny? Oba scenariusze są możliwe. W sprawie mediów PiS ograniczył się do całkowitego opanowania mediów publicznych. Ale konsolidacja władzy jaką przeprowadziła partia Jarosława Kaczyńskiego spowodowała, że jej rząd ma w rękach narzędzia, które pozwalają mu zlikwidować kolejne elementy demokracji.

Podsumowując, dzisiaj nie ma już w Polsce trójpodziału władzy, niezależności prokuratorów, prawa do prywatności w zamian mamy silny, ujednolicony ośrodek władzy centralnej chroniony przez mogącą wszystko prokuraturę. Czy Prawo i Sprawiedliwość odważy się pójść dalej i całkowicie rozmontuje młodą, polską demokrację? Wszystko zależy od nas. Wygra ten, kto będzie bardziej zdeterminowany. Na szczęście PiS nie ma nad sobą opieki żadnego Wielkiego Brata, który może w każdej chwili przysłać bratnią pomoc. PiS jest sam na sam z obywatelami. Oby obywatelom nie zabrakło determinacji, zanim nastąpi "noc długich noży”.
Trwa ładowanie komentarzy...