TKM czy TQM? Czyli rzecz o kapitalizmie społecznym

Po przeszło dwudziestu pięciu latach od upadku komunizmu zakończyła się transformacja gospodarcza od socjalizmu do kapitalizmu. Można dyskutować, czy zbudowana wersja kapitalizmu jest właściwa, nie zmienia to jednak faktu, że ustrój gospodarczy jaki istnieje w Polsce jest kapitalizmem. Jednak inny rodzaj transformacji nie dokonał się wcale lub tylko w niewielkim stopniu. To jest transformacja naszej mentalności.

Mamy spore sukcesy w budowaniu kapitału materialnego. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy jak duże. W latach osiemdziesiątych traciliśmy sporo nie tylko do Europy Zachodniej, ale nawet do takich krajów jak Węgry czy Czechosłowacja. Jednak to co jest największą porażką minionego ćwierćwiecza to brak zbudowania kapitału społecznego. Naiwna okazała się wiara w to, że wystarczy dbać o wzrost PKB, a kapitał społeczny powstanie automatycznie, jako pozytywny efekt uboczny rozwoju ekonomicznego. Błędem okazało się poleganie niemal wyłącznie na paradygmacie neoliberalnym. Na Zachodzie był on popularny od lat osiemdziesiątych, gdyż pozwolił wrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego po kryzysie lat siedemdziesiątych, ale w Polsce zwielokrotnione zostały skutki uboczne związane na przykład z nierównościami społecznymi, gdyż nie mamy kapitału społecznego który w krajach zachodnich powstał w okresie powojennej prosperity i dominacji ordoliberalizmu, a czasem jeszcze wcześniej.
Największe wyzwanie cywilizacyjne przed jakim dzisiaj Polska stoi to podniesienie poziomu kapitału społecznego. Jest to wręcz warunek niezbędny naszego dalszego rozwoju gospodarczego. Wyzwanie to jest bardzo trudne, gdyż kapitału społecznego nie da sie łatwo sparametryzować, nie istnieje jeden wskaźnik typu PKB. Wyraża się on w wielu aspektach takich jak zaufanie, zaangażowanie w działalność społeczną, relacje międzyludzkie, stosunek do dóbr wspólnych. Każdy z tych elementów jest trudny do zmierzenia i nie ma jednoznacznej definicji, więc jak można opracować działania które mają zwiększyć kapitał społeczny?
Niestety to co dzisiaj dzieje się w Polsce nie ułatwia tego zadania. Zamiast budowania zaufania społecznego mamy pogłębianie podziałów. Dominującą filozofią stało się TKM, sformułowane zresztą przez prezesa partii rządzącej. Wszystko ma znaleźć się pod kontrolą jednej partii od rządu przez sądy, prokuratury, trybunał konstytucyjny, media po nawet przedsiębiorstwa. Taka polityka wynika z przekonania Jarosława Kaczyńskiego wyrażonego w programie wyborczym PiSu z 2014 roku, że warunkiem wzięcia odpowiedzialności za państwo jest tylko naprawdę pełna kontrola nad nim. Z czego wynika takie przekonanie? Jak w Dniu Świra “Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!” Więc jeśli wzrost PKB zwalnia to winny nie jest rząd tylko źli przedsiębiorcy, zwolennicy opozycji, którzy celowo wstrzymują inwestycje aby sabotować rozwój gospodarczy kraju. Zrzucanie winy za każdy problem na złą wolę nawet w absurdalny sposób to zabójstwo dla społecznego zaufania. Jeśli zepsuł mi się samochód to wina sąsiada który rzucił na mnie urok, jak w sklepie nie było mojej ulubionej szynki to pewnie sprzedawczyni schowała, ponieważ mnie nie lubi. Założenie złej intencji to jest jeden ze wskaźników kapitału społecznego. W Polsce jest on bardzo niski. Według Diagnozy Społecznej tylko 16% Polaków ufa innym ludziom.
Jednak w kwestii poziomu zaufania jeszcze aż tak bardzo nie odbiegamy od Europy Zachodniej, daleko nam do czołówki, ale mamy jeszcze kontakt wzrokowy z maruderami. We Francji wspomniany wyżej wskaźnik zaufania wynosi 20%. Natomiast w kwestii zaangażowania społecznego to już jest przepaść. Według European Social Survey przeciętna liczba organizacji społecznych do których należy mieszkaniec naszego kraju to 0,3, według Diagnozy Społecznej jest to jeszcze mniej 0,14. Liczba ta właściwie nie zmienia się od czasu kiedy prowadzone są te badania czyli od początku tego wieku. Tymczasem w zachodniej Europie wskaźnik ten właściwie nie schodzi poniżej jeden. Małe zaangażowanie społeczne to chyba najbardziej dotkliwy z punktu widzenia rozwoju kraju, przejaw niskiego kapitału społecznego. W zarządzaniu przedsiębiorstwem istnieje takie podejście określane skrótem TQM (ang. Total Quality Management) - zarządzanie przez jakość. W tym podejściu ważne jest zaangażowanie każdego pracownika w doskonalenie działalności firmy, często poprzez małe drobne usprawnienia, a nie koniecznie wielkie inwestycje. Przenosząc TQM na poziom całego państwa to otrzymujemy zasady dobrze funkcjonującego społeczeństwa obywatelskiego. Niestety w Polsce ono praktycznie nie istnieje i co gorsza nie widać zmian na lepsze. Słynne zawołanie Kennedy’ego “Nie pytaj co kraj może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla kraju” w odniesieniu do polskiego społeczeństwo jest niezwykle aktualne. Nie uda się stworzyć nowoczesnego, dobrze funkcjonującego państwa jeśli tak jak w podejściu TQM, w doskonalenie kraju nie zaangażuje się przynajmniej zdecydowana większość społeczeństwa, poprzez drobne sprawy, a niekoniecznie wielkie przedsięwzięcia. Tylko jak to osiągnąć skoro do tego potrzeba umiejętności współpracy w grupie, a przez ostatnie 25 lat w imię wzrostu gospodarczego uczono głównie konkurowania. Potrzeba umiejętności dyskusji, a to z kolei wymaga szacunku dla odmiennych poglądów i umiejętności współpracy, a nie postawy “Moja racja…”. Jak zmienić kod kulturowy społeczeństwa? Czy to w ogóle jest możliwe?
Na pewno nie da się tego zrobić w krótkim czasie. Kultura społeczeństwa jest wypadkową wydarzeń z wielu dekad. Tą, którą mamy obecnie w największym stopniu ukształtował okres PRLu, czas wymuszonej i upolitycznionej działalności społecznej, gdzie nie było za bardzo miejsca na swobodne organizowanie się ludzi wokół spraw na których im zależy. Kolejne dwadzieścia pięć lat natomiast mocno akcentowało indywidualizm, konkurencję i rywalizację jako lokomotywy wzrostu gospodarczego. Rzeczywiście przez ten czas PKB rosło jak na drożdżach, ale brak rozwoju kapitału społecznego powodował, że rosły też społeczne frustracje i napięcia które stanowiły paliwo dla populistycznej prawicy. Jak zmienić tą sytuację?
Chyba tylko poprzez konsekwentną edukację. Tak jak przez ostatnie dwadzieścia pięć lat promowano paradygmat konkurencji teraz należy promować paradygmat porządku społecznego opartego na współpracy. Szkoła oprócz liczenia i czytania powinna uczyć odpowiedzialności za dobro wspólne, zaangażowania społecznego, pracy grupowej. Będzie potrzeba na to sporo czasu, ale nie ma innego wyjścia. Alternatywą jest pułapka średniego wzrostu. Społeczeństwo z niskim kapitałem społecznym tworzy gospodarkę niskiej jakości, odtwórczą i dzisiaj to właśnie nam grozi jeśli pozostaniem społeczeństwem ludzi biernych, drobnych cwaniaczków, bez poczucia odpowiedzialności za dobro wspólne. Każdy ma wpływ na rzeczywistość, nie jest on wielki, ale wystarczający żeby choć trochę zmienić swoje najbliższe sąsiedztwo.
Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat budowano kapitalizm gospodarczy, teraz pora na budowanie kapitalizmu społecznego. Filozofię TKM musi zastąpić filozofia TQM. Od tego czy to się uda zależy czy Polska dołączy do najbogatszych krajów świata czy też pozostanie na kolejne dekady w gronie tak zwanych państw rozwijających się.
Trwa ładowanie komentarzy...